Długo oczekiwany post.

No hej, z tej strony druga autorka Blondynetek, a mianowicie Sasha.
Bardzo opornie zbierałam się do napisania tego posta, ale jak widzicie już jest :) Głównie to był brak jakiejkolwiek inspiracji, moja głowa nie była w stanie wymyślić jakiegoś racjonalnego i ciekawego wpisu. Tak więc pójdę na najłatwiejszą łatwiznę świata i po prostu napiszę co u mnie się działo, co słychać itd. :D
Jeżeli więc nie macie zamiaru czytać tego postu i po prostu skomentować "super", "extra blog", "fajne fotki" to możesz już w tym momencie opuścić tą witrynę. Rozumiem, że moje wypociny nie są jakąś sienkiewiczowską powieścią, ale okazałbyś/aś choć troszkę zrozumienia dla blogerki po urlopie ;P
Przez ostatnie tygodnie zmagałam się z uporządkowaniem swoich codziennych spraw oraz tego całego bałaganu na blogu. Jestem strasznie czepialska i muszę mieć coś zawsze "zapięte na ostatni guzik", stąd bezowocnie próbowałam polepszyć wygląd naszego bloga. Z pomocą przyszła mi Monika z bloga Dreams Lifestyle, która z pewnością zna się lepiej na sprawach CSS czy HTML i w dalszym ciągu próbuje naprawić jakoś szatę graficzną Blondynetek.
A co z moim życiem? Przeszłam przez wiele kryzysów towarzyskich, wiele razy przejechałam się na dawnych znajomościach i jak głupia koza brnęłam wciąż w to samo. Jednak nie martwcie się, powiedziałam już "Dość!".

"Nie mam zamiaru spełniać czyiś oczekiwań. W życiu nie chodzi o to, by sympatię zdobywać."

Te słowa z jednego z moich ulubionych kawałków idealnie opisał to, co sobie postanowiłam. Na pierwszym miejscu postawiłam swoją rodzinę, która będzie przy mnie zawsze, bez względu na wszystko. Na równi z nimi ludzi, których śmiało mogę nazwać przyjaciółmi. Bo to właśnie oni pomogli mi przejść przez to emocjonalne bagno, problemy rodzinne i rówieśnicze. To właśnie oni wytrwali ze mną do końca i akceptują moje wady, oczywiście z wzajemnością. Dziękuję Wam kochani ♥
Cóż tu mogę więcej dodać? Psychicznie wychodzę na prostą. Jak to się mówi "Co nas nie zabije, to nas wzmocni." Upadłam wiele razy, ale jeszcze więcej powstałam. Teraz dumnie kroczę i nie myślę o przeszłości.
Odbiegając już od tych "złotych" myśli muszę też szczerze przyznać, że troszkę mi się naodkładało dodatkowych kilogramów. Idzie wiosna, moje urodziny, szkolne wycieczki a ja znowu w słabej formie. Myślałam nad bieganiem, ale boję się reakcji innych w mojej wiosce. Wstydzę się, że spotkam kogoś znajomego. Może wy mieliście podobne przeżycia i powiecie mi czy to dobry pomysł?

Tak na zakończenie, Leo ma Oscara! ♥















Pozdrawiam, Sasha. ;*

2 komentarze :

  1. Olej ludzi i zacznij robić to, co uważasz za stosowne! Nikt za Ciebie życia nie przeżyje, to Ty musisz uczynić je takim, jakim sobie wymarzyłaś :) Polecam przeczytać ostatni post na moim blogu, mam nadzieję że troszeczkę Ci pomoże :) Trzymaj się!
    cosska-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prosimy, aby komentarze przez Was zamieszczane były kulturalne, napisane poprawną polszyzną oraz żeby nie zawierały wulgaryzmów lub bezpodstawnej krytyki. Chciałybyśmy abyś umieścił w nim swoje zdanie na dany temat, ale w sposób poprawny leksykalnie, gramatycznie i ortograficznie. Prosimy też o dużą argumentację swojego komentarza. Spamowi mówimy pa! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka